poniedziałek, 20 lutego 2012

Igrzyska Śmierci - Suzanne Collins



Wiele razy słyszałam przestrogę - nie oceniaj książki po okładce… Ale jakoś patrząc na książkę Suzanne Collins nie mogę się oprzeć stwierdzeniu, że sama okładka doskonale oddaje charakter wnętrza jakie kryje się na 351 stronach.

Sięgając po Igrzyska Śmierci spodziewałam się czegoś co na długo zapadnie mi w pamięć i nie zawiodłam się. Główna bohaterka Katniss Everdeen jest twardą dziewczyną, która po śmierci swojego ojca przejmuje jego role i zostaje żywicielką swojej rodziny, którą stanowią jej matka oraz młodsza siostra Prim. Katniss żyje w świecie, który może być kiedyś naszą przyszłością. Świecie gdzie na zgliszczach Ameryki Północnej powstaje nowe państwo Panem, które podzielone na dwanaście dystryktów przynosi ludziom ból i cierpienie; a także raz na rok dostarcza krwawej rozrywki w postaci Głodowych Igrzysk, które można określić mianem Igrzysk Śmierci. Co roku każdy z dystryktów „dostarcza” nowych uczestników – chłopaka i dziewczynę miedzy 12 a 18 rokiem życia. Pech chciał, że wylosowano Prim. Katniss działając pod wpływem impulsu ofiarowuje swój udział za siostrę i takim sposobem trafia na arenę, gdzie życie i śmierć dzieli granica tak cienka jak niewidzialna pajęczyna…

Aż do samego końca nic nie jest przesądzone, a samo zakończenie jest o wiele bardziej zaskakujące niż się spodziewałam. Książka Suzanne Collins wciąga w brutalną grę od samego początku, ukazując do jakich rzeczy człowiek jest w stanie się posunąć. Pomimo tego że jest to w pełni fikcja literacka, momentami odniosłam wrażenie że gdyby coś podobnego zdarzyło się w teraźniejszości, z duża dozą prawdopodobieństwa podobna mordercza rozrywka mogłaby wyglądać równie brutalnie. Przecież już w dzisiejszych czasach największą oglądalność mają wojny, bójki pełne rozlewu krwi i  ludzkie cierpienie.

Podsumowując Igrzyska Śmierci oceniam na mocne 5,0. Książka jest ciekawa i wciągająca, napisana w sposób prosty i zrozumiały; choć  autorka stworzyła nowy świat to nie ma problemu z zapamiętaniem nazw, obyczajów – nie ma w tym natłoku, który często przeszkadza w podobnych pozycjach. 

Śmiało mogę polecić książkę wszystkim miłośnikom dobrej książki – bo ja osobiście za taką Igrzyska Śmierci uważam.

11 komentarzy:

  1. Czekałam, czekałam i nareszcie się doczekałam. Było warto, oczywiście. :)
    Cieszę się szalenie, że wróciłaś do swojego blogowego zakątka, bo zaczynało mi się robić pusto. :)
    Igrzyska śmierci nie zachwycają okładką, aczkolwiek wnętrze jest jak najbardziej pociągające. Z chęcią po nią sięgnę.

    Pozdrawiam i czekam na kolejne, mam nadzieję, częstsze recenzje. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wcale nie pisałam że okładka jest zachwycająca, ale jak się na nią spogląda nie jest jednoznaczna choć jakieś sugestie na myśl przychodzą. A recenzje będą na pewno już niebawem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham tę serię, ale najlepszy jest tom trzeci - Kosogłos. Ryczałam po tej książce pół nocy. Polecam!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham ! Uwielbiam tę serie i z pewnością jeszcze nie raz do niej wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Napewno przeczytam, to mój priorytet :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie masz wyboru, gdyż książka jest świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z Tobą całkowicie, ale jeszcze bardziej polecam drugi tom (który właśnie kończę). Skoro "Igrzyska śmierci" oceniłaś na 5 to przy pozycji "W pierścieniu ognia", chyba braknie Ci skali :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam ! Całą serie po prostu kocham :)

    OdpowiedzUsuń
  9. od dawna mam w planach, ale zobaczymy co z tego wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zostałaś oTAGowana! Więcej informacji na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń