sobota, 3 września 2011

Pływająca wyspa - Elizabeth Haydon


„Pamiętaj, że w niczym nie ustępujesz nikomu na całym świecie. I to, czy inni o tym wiedzą czy nie, nie ma tak naprawdę znaczenia, dopóki ty masz tę pewność”

Pozwoliłam sobie zacząć moją recenzję cytatem z opowieści którą stworzyła Elizabeth Haydon. Wybrałam ten cytat bo moim zdaniem jest to myśl przewodnia książki.

Autorka wprowadza nas w fantastyczny świat pełen różnych istot, magii i przygód.  Akcja książki toczy się wokół losów Charlesa Magnusa Vena Polyphema czyli w skrócie Vena. Jest to 50 letni Nain –  przedstawiciel rasy wymyślonej przez autorkę.  Pragnę tylko dodać że Nainowie starzeją się 4 razy wolniej od ludzi, stąd zacna pięćdziesiątka jest odpowiednikiem jakiś 20 lat ludzkich. Spokojne i niepozorne życie Vena odmieniają się w dniu jego urodzin. Po tym dniu główny bohater przeżywa masę przygód, niekiedy groźnych w których ociera się o śmierć, ale także sytuacji zabawnych i wymagających odwagi.  Nie będę tutaj rozwijać opisu akcji gdyż jestem zdania, że czytelnik sam powinien poznać historię jaką kreuje i opisuje autorka. Tak moi drodzy nie ma tak łatwo.

Myślę że warto również dodać  iż książka jest zdecydowanie przeznaczona dla dzieci i młodzieży, a że ja już do młodzieży się nie zaliczam [ehh] dlatego też książka stanowiła dla mnie pewne wyzwanie. Może moja wyobraźnia nie jest już tak chłonna jak za czasów gdy miała kilkanaście lat, nie mniej jednak mogę powiedzieć że książka zła nie jest, choć nie można nazwać jej porywającą lekturą. Jest raczej przeciętną pozycją którą przeczytać można, choć moim zdaniem pominięcie jej nie będzie życiowym błędem.

Tym pozwolę sobie zakończyć moją nieobiektywną opinie. Jestem świadoma że długość może pozostawiać wiele do życzenia, jednak uważam że nic więcej do powiedzenia na temat Pływającej wyspy nie mam.

Ocena końcowa 3,5/ 6



8 komentarzy:

  1. Przez przypadek, a może przeznaczenie (?), weszłam w zakładkę "Szkatułka słów" i podobał mi się cytat z tejże powieści. Szkoda, że ona cała nie jest warta uwagi. Szkoda, że nie będę miała nawet okazji przeczytać tej książki. Pomimo, że napisałaś, żeby czytelnik sam poznał historię, to mi nie będzie to dane. Po pierwsze; mam teraz mały stosik książek, a do czasu, kiedy będę miała wolny czas (za rok?), zapomnę o "Pływającej wyspie".
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ice_Fire muszę przyznać że dwa cytaty które umieściłam w rzeczonej szkatułce są fajne, jednak to chyba jedyne pozytywny z lektury. A co do lektury "Pływającej wyspy" - to jak nie uda ci się jej przeczytać to nic się nie stanie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niuńka, jak dobrze, że nareszcie do nas wróciłaś.
    Jak już wspomniałam, długość nie ima się do jakości i tego się trzymajmy! :)

    Co do książki, to przyznam, że ja mogłabym po nią sięgnąć wyłącznie z ludzkiej ciekawości. :]

    OdpowiedzUsuń
  4. Raczej książki dla dzieci i młodzieży mnie nie przekonują. Odpuszczę sobie.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. No, jak słaba to słaba - zdarza się ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. dziekuje bardzo serdecznie za przemile odwiedziny;)ciesze sie,ze lubisz do mnie zagladac:) Bede sledzila twoje recenzje, moze tez cos wybiore dla siebie, pozdrawiam cieplo:))karina

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej! Miło mi bardzo poznać Twój blog. Zostałaś u mnie obserwatorką, a ja szczególnie traktuję takie osoby, które zostają moimi gośćmi na dłużej. Po pierwsze zawitam do Ciebie na dłużej, po drugie będziesz brać udział w każdym candy dla obserwatorów, a po trzecie odnośnik do Twojego blogu znajdzie się u mnie pod tytułem blogi zaprzyjaźnione lewy boczny pasek. Chętnie poczytam Twoje recenzje. Mam wrażenie, że ostatnio zamknęłam się w kręgu ulubionych lektur i szkoda mi czasu na szukanie czegoś nowego. Może dzięki Tobie to się w końcu zmieni :)))

    OdpowiedzUsuń